Oleje mają moc! | Naturalna pielęgnacja od marki Venus Nature.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
kosmetyki

Kiedy firma Venus Nature odezwała się do mnie w sprawie testowania ich kosmetyków, pomyślałam, że nie czuję testowania kosmetyków do depilacji 🙈 Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to jednak nie to co myślę.

Marka Venus Nature to przede wszystkim kosmetyki naturalnego pochodzenia. Ich składy bazują na olejach roślinnych, naturalnych sokach, wodach kwiatowych czy maśle shea. Jest to polska marka, a produkty możecie znaleźć na ich oficjalnej stronie, a także w Rossmannie. Kosmetyki są bezpieczne dla skóry i środowiska oraz nie posiadają składników pochodzenia zwierzęcego. To co zdecydowanie wyróżnia tę markę od konkurencji to możliwość stworzenia własnego kosmetyku. Na ich stronie znajdziecie specjalny konfigurator, gdzie wybieracie część ciała oraz rodzaj kosmetyku (np. krem). Kreator poprowadzi Was przez wszystkie kroki, aby stworzyć produkt specjalnie dla Was, zgodny z Waszymi oczekiwaniami i potrzebami. Super co nie?
Ale wracając do moich testów. W przesyłce, którą otrzymałam, znalazłam dość pokaźny zestaw produktów.

Zacznijmy od oleju rycynowego. Jest to produkt wielozadaniowy. Jeden z podstawowych składników metody olejowego oczyszczania skóry OCM – o tej metodzie przygotuje dla Was osobny wpis, ale generalnie chodzi o to, że tłuszcz rozpuszcza tłuszcz, nie naruszając naturalnej bariery hydrolipidowej naskórka (powtórka z chemii 😂).
Olej ten detoksykuje, oczyszcza i złuszcza. Jego kolejnymi właściwościami jest łagodzenie podrażnień, nawilżanie i regeneracja przesuszonego naskórka.
Zapobiega powstawaniu rozstępów – chociaż na temat ich zdania są podzielone. Wiele osób uważa, że to kwestia genów, a nie dobrej pielęgnacji. Ja całą ciążę mocno dbałam o skórę brzuszka czy ud i nie mam ani jednego rozstępu, ale czy to była kwestia faktycznie tej pielęgnacji?- tego nie wiem.
Olej rycynowy możemy stosować do każdego rodzaju skóry. Świetnie sprawdza się przy skórze trądzikowej, ponieważ ma właściwości antybakteryjne. Możemy stosować go na twarz, ciało, włosy, paznokcie czy brwi – czyli praktycznie wszędzie. U mnie sprawdza się świetnie. Na jego opakowaniu jest „przepis” z dokładnymi proporcjami (dodanie innych składników) do każdego rodzaju cery. Szczerze Wam go polecam!

Olej z orzechów macadamia to kolejny wszechstronnie działający produkt. Ja używam go do kapieli, ponieważ nawet do niej jest dedykowany. Możecie użyć go także do masażu lub po prostu do nałożenia na twarz, ciało, włosy i całą resztę. Z głównych właściwości – ujędrnia i napina skórę, wzmacnia ją i odżywia. Zmniejsza cellulit.
Jest to kolejny kosmetyk, który można stosować solo jak i jako składnik peelingów, maseczek, balsamów czy odżywek.
Wielki plus ode mnie również za przepiękny zapach.

Olej z konopii siewnej. O ile jego poprzednik pięknie pachnie, to o tym produkcie nie mogę tego powiedzieć. Niestety, ale zapach przekreślił u mnie stosowanie kosmetyku. Nie potrafię go stosować, choć bardzo chciałam spróbować ze względu na obiecujące działanie upiększające. Jego właściwości pozwalają silnie odżywić i wygładzić skórę, przywrócić jej elastyczność. Olejek ten ma łagodzić stany zapalne czy regulować wydzielanie sebum. Wspomaga leczenie atopowego zapalenia skóry, ale nie wypróbowałam go na moim Synku, który ma podobne objawy do AZS również przez zapach. Posiada w sobie również naturalny filtr chroniący przed promieniami UV oraz negatywnymi czynnikami zewnętrznymi.
Nie wiem czy to wszystko co obiecuje kosmetyk się sprawdza i przepraszam Was, ale nie mogłam go przetestować. Naprawdę. Może komuś innemu on przypasuje.

Olej z borówek. Jest tłoczony na zimno i chroni naszą skórę przed działaniem niebieskiego światła. Możemy łatwo skojarzyć – niebieska buteleczka, niebieskie światło. Dla mnie ulubione zastosowanie tego produktu to olejowanie włosów. Nakładam go sobie na włosy i zmywam po 30 minutach. Efekty są rewelacyjne. Gładkie i lśniące włosy. Oprócz tego oczywiście możemy stosować go na skórę twarzy i ciała. Ma działanie antyoksydacyjne i łagodzące, poprawia elastyczność skóry, jest produktem regeneracyjnym i odżywiającym. Zalecany szczególnie dla osób ze skórą naczynkową i trądzikową. Ten produkt posiada pipetkę do aplikacji. Zapach jest obłędny! Ode mnie mocna 5+!

Olej śliwkowy. To mój ratunek na suchą i odwodnioną skórę zwłaszcza latem. Zawiera witaminy E i B, beta-karoten oraz kwas oleinowy i linolowy. Duży plus za szybkie wchłanianie się, co mogłoby wydawać się niemożliwe przy olejach. Ładnie pachnie i nie lepi się. Przyjemnie wygładza skórę. Posiada właściwości przeciwstarzeniowe, regenerujące i zmiękczające. Ten olej również możemy stosować do olejowania włosów. W sumie nie wiem, dlaczego ja sama jeszcze go nie wypróbowałam w takim zastosowaniu. Nadrobię to! 😁 Ten olejek również posiada pipetkę, która ułatwia aplikacje.

Oprócz olejów w mojej przesyłce znalazło się również masło jaśminowe. Jego zadaniem jest zapobieganie utraty wody. Ten produkt również ma działanie zapobiegające powstawaniu rozstępów. Masełko powstało w połączeniu oleju ze słodkich migdałów oraz oleju jaśminowego. Ten drugi ma za zadanie również zrelaksować nas i zmniejszyć objawy stresu. W opakowaniu ma ono dość zbitą konsystencję, jednak kiedy połączy się z ciepłem ciała bardzo szybko się rozprowadza i wchłania. Lubię stosować go na usta, ale możecie użyć go również do pielęgnacji włosów. Jest świetnym dodatkiem do balsamów. Dobrze sprawdza się też podczas masażu relaksującego.

Venus masło shea. Kolejny wielofunkcyjny produkt. Również jak poprzednik rozpuszcza się pod wpływem kontaktu z ciepłem naszego ciała. Znajduje zastosowanie w pielęgnacji ust, dłoni, stóp czy włosów. Ja uwielbiam go stosować właśnie do dłoni, zwłaszcza po intensywnym sprzątaniu, kiedy skóra jest przesuszona i podrażniona. Masło posiada witaminy takie jak F i E oraz prowitaminę A. Zapewne często widzicie, że kosmetyki mają dopisek „zawiera masło shea”, a tutaj mamy go w czystej postaci. Ja uwielbiam!

Podsumowując. Nigdy wcześniej nie znałam tylu wspaniałych własciowści olejów. A okazał się, że działają na wszystko z czym się zmagam. Nawilżają, regenerują, mają właściwości przeciwstarzeniowe, uelastyczniają i ujędrniają skórę. Możemy je stosować solo jak i w połączeniu ze sobą lub z innymi kosmetykami. Nadają się do twarzy, do ciała i do włosów. Więc jak widać zaletom nie ma końca. Dzięki tym testom przekonałam się do olejów i jestem ich wierną fanką. Wiem, że tego rodzaju kosmetyki są dobre i działają cuda. Oprócz oleju z konopii siewnej, który jest u mnie stracony przez swój zapach, mogę z czystym sumieniem polecić Wam wszystkie wymienione w tym poście.

Jako dodatek do kosmetyków otrzymałam również gąbkę Konjac. Znacie jej właściwości? Ja pierwszy raz zagłębiłam się w jej zastosowanie właśnie dzięki tej współpracy. Na początku nie ogarniałam czy to jakiś kamień peelingujący czy może pumeks? (😂😂 cała ja). Okazało się, że taką gąbkę namaczamy w wodzie i wtedy ona robi się miękka. Cudownie oczyszcza buźkę, lub ciało (do ciała zazwyczaj gąbki mają większe rozmiary). Po użyciu wysycha i z powrotem twardnieje. Po co? W celu zapobiegania rozwijania się drobnoustrojów. Gąbka oczyszcza skórę z sebum, masuje ją pobudzając mikrokrążenie, ale nie jest peelingująca – pozwala to stosować ją do każdego rodzaju cery. Moja gąbka ma kolor naturalny co oznacza, że jest bez dodaktu glinki, ale w sprzedaży znajdziecie też zielone i czarne własnie z dodatkami glinek. Nie używam jej na codzień, bo często zapominam wziąć ją pod prysznic lub wczesniej namoczyć. Ale kiedy sobie o niej przypomnę to faktycznie czuję różnicę w myciu buźki. Chyba czas wbić sobie w nawyk uzywania jej codziennie.

Palo Santo. To modne kadzidełko ma mnóstwo właściwości. Od tych prozdrowotnych – działa przeciwzapalnie, pomaga w zwalczaniu infekcji i wirusów oraz wykazuje właściwości przeciwnowotworowe – przez relaksujące, zmiejszające stres i oczyszczające ze złej energii. Podobno nawet odstrasza komary, ale to wypróbuję dopiero tego lata. Zapach jest lekko cytrusowy. Nie paliłam go zbyt często, ponieważ troche bałam się palic go przy Oliwierku. Palenie Palo Santo to cały rytuał, którego nie potrafię wykonać, ale może kiedyś zagłębię się w to szczegółowo i poczuję jego nadludzką moc.
Jestem osobą, która raczej nie wierzy w odpychanie złej energii kadzidłami, wierzę, że możemy odepchnąć ją myślami. Może cała magia Palo Santo pozwala nam umocnić te myśli? Nie wiem, ja nie doznałam cudownego oczyszczenia, ale też nie przykładałam zbytnio wagi do tego, że kadzidełko się pali. Kiedyś jeszcze do tego wrócę.

 

Dotrwaliście ze mną do końca! Dziękuję ❤️
Mam nadzieję, że zaraziłam Was trochę miłością do olejów i wypróbujecie je również na sobie.

Życzę Wam pieknego dnia! 🌷
Do następnego 💋

 

 

O MNIE

Cześć! Jestem Gosia. 

Kocham testować kosmetyki i to właśnie główny powód, dla którego prowadzę ten blog. Chcę podzielić się z Tobą moimi wrażeniami i odkryciami. Oprócz tego jestem mamą rocznego Oliwiera, kocham podróże i Pinterest’a. Znajdziesz więc u mnie trochę inspiracji, zdjęcia z całego świata oraz kilka „matczynych” porad. 

Zapraszam Cię do mojego świata! 

Ostatnie posty

Obserwuj mnie